Grupa portali lca.pl - legnica.pl - Legniczanie.pl - Legnica.org - komunikacja
Legnica w internecie - Logo lca.pl
Legnica - Poczta Czat Legnica - Ogłoszenia Legnickie blogi Legnica - Fotogalerie Legnica - VideoKlipy Legnica - Forum internetowe Legnica - Legniczanie
Fakrty RSS
Miedziany skansen dryfuje do 3. ligi
2008-11-21 00:51:23
Zimę ASPN Miedź Legnica spędzi z drużyną na spadkowym miejscu, z ponad milionowym długiem i kadłubowym zarządem. Największy klub sportowy w mieście przeżywa największy kryzys w swojej historii.
Czytaj dalej ˅
REKLAMA
Zderzenie z realiami nowej drugiej ligi (tak naprawdę trzeciej) dla piłkarzy Miedzi Legnica okazało się brutalne. Legniczanie w 19. jesiennych meczach zaledwie 19 punktów. Dało to 15. miejsce w tabeli. Jeśli na wiosnę go nie poprawią – spadną do 3. ligi!
Jak piłkarze tłumaczą swoją słabą postawę w zakończonej niedawno rundzie?
 
- Brakowało nam wszystkiego. Trochę umiejętności, szczęścia, sprzętu, dobrej bazy treningowej. Bywały treningi, na których mieliśmy tylko 12 piłek! Z tym, że ja jestem w tym klubie na tyle długo, że nic już chyba mnie zdziwi – mówi kapitan Miedzianki, Krzysztof Kotlarski.
 
- Moi piłkarze są profesjonalistami. Podczas treningów i meczów nie było tematu sytuacji w klubie. Na słabe wyniki miały wpływ tylko sprawy sportowe. Mieliśmy za wąską i słabą kadrę. Często musiałem sięgać po zawodników bardzo młodych – dodaje trener Miedzi, Jarosław Pedryc.
 
Klub „przepędzonych”
 
Zarówno popularny „Kotlet”, jak szkoleniowiec Miedzi – mają sporo racji. Miedź ma jednak znacznie poważniejszy problem niż ten, że napastnik Marcin Orłowski ma kłopot z trafieniem do pustej bramki.
 
Główny problem to „działacze”. Chodzi zarówno o ich wątpliwą jakość, jak i sam fakt, że w ogóle istnieją. We współczesnym profesjonalnym sporcie nastał czas menedżerów. Niestety. Miedzi to nie dotyczy. „Działacze” w Miedzi trzymają się nadal mocno. Na tyle, że zdołali pogonić z Legnicy wrocławskich biznesmenów z grupy Garman , którzy chcieli zainwestować w klub. Postawili tylko swoje warunki. Miedź miała zostać przekształcona w klub działający na normalnych zasadach, czyli w spółkę akcyjną. Tego było już za wiele! Tomasza Szypułę i Edwarda Ptaka „przepędzono” z Miedzi tak samo jak rok wcześniej Andrzeja Grajewskiego. Ten ostatni na odchodne rzucił:
- Moja noga nigdy więcej w Legnicy postanie. Będę ją omijał szerokim łukiem – wściekał się były właściciel łódzkiego Widzewa.
 
Daj kasę i spadaj dziadu!
 
Filozofia działaczy Miedzi jest zadziwiająca. Klubowa kasa świeci pustkami. Legendarny już dług wobec ZUS-u w wysokości 1,3 mln. zł. „działaczom” kompletnie nie przeszkadza w stawianiu warunków potencjalnym inwestorom.
- Spłacimy dług, potem wpompujemy w Miedź kolejny milion, a za rok czy dwa, walne złożone z przypadkowych ludzi, którzy płacą po pięć złotych stowarzyszeniowej składki, powiedzą nam „do widzenia” – tłumaczył nam szef Garmana Tomasz Szypuła, żegnając się z klubem z Orła Białego.
I mimo, że pan Szypuła ma „barwną” przeszłość (portal lca.pl jako jedyne legnickie medium informowało o jego problemach z prawem) – to trudno nie przyznać mu racji. Całkiem inną sprawą, świadczącą o braku profesjonalizmu „działaczy” a także miejskich urzędników, jest to, że nikt tej przeszłości nie sprawdził. Zakładając jednak dobre intencje biznesmenów z Garmana, trudno im się dziwić, że w zamian za finansowanie Miedzi zażądali coś dla siebie z miejskiego majątku. Choćby przekazanie budynku klubowego czy hotelu „Miedzianka” mającej powstać spółce. 
 
Tak naprawdę jedynym pomysłem „działaczy” Miedzi na „działanie” jest wydeptywaniem ścieżek do Urzędu Miasta po kolejne publiczne pieniądze. Słynna „wzorowa działalność gospodarcza”, którą tak lubią się chwalić wiceprezes Zenon Błachnia i dyrektor Zbigniew Kajdan – też jest przecież prowadzona jest na majątku miasta. Bez niej po Miedzi dawno już pozostałoby tylko wspomnienie.
 
Po co Kałużny Miedzi?
 
W tekstach na portalu lca.pl wielokrotnie krytykowaliśmy totalny paraliż organizacyjny w największym legnickim klubie. Opinie naszych czytelników w przygniatającej większości są druzgocące dla „działaczy”. Podobny jest ton wypowiedzi kibiców na trybunach, w barach i na ulicach miasta. Legniccy „działacze” podobnie jak ci z warszawskiej ulicy Miodowej (przy niej się mieści siedziba Polskiego Związku Piłki Nożnej), z opinii publicznej nic sobie jednak nie robią. Są zdeterminowani by trwać w swoich okopach. Świetnym na to przykładem jest historia z kolejnym „przepędzonym” – Radosławem Kałużnym. Były reprezentant Polski zaoferował Miedzi swoje usługi. Miał pomysł na klub, który chciał firmować swoim nazwiskiem. Niestety. Na Kałużnego w Legnicy popytu nie było. Bo i po co Miedzi jakiś tam Kałużny? Skansen miedzianych „działaczy”, dryfuje, ale przecież wciąż trzyma się mocno.
Autor: J(lca.pl)   
Byłeś świadkiem ciekawego wydarzenia? Opisz je i podziel się swoją wiedzą z innymi. Nakręciłeś film, lub zrobiłeś zdjęcie? Przyślij do nas, niech legniczanie zobaczą to, czego byłeś świadkiem.
500 197 963 – zadzwoń do nas lub wyślij sms-a, mms-a.
Zdjęcia i filmy Waszego autorstwa wysyłać można także na adres kontakt@lca.pl
REKLAMA

Ocena: 1.0/8 (1 oddanych głosów)

    
dodajdo
Kontakt - Reklama - Praca u Nas - Patronat - Statystyki - Nasze Logo
Copyright - 2001-2010 - Legnica - Grupa portali lca.pl. Wszystkie prawa zastrzezone. Korzystanie z portalu oznacza akceptacje Regulaminu